Stałam przy oknie i patrzyłam na Ciebie. Byłaś piękna, dalej jesteś, ale byłam na Ciebie zła. Nie chciałam Cię więcej widzieć. Zabrałaś mi część mojego szczęścia, zabrałaś mi mamę. Zwykły wypadek samochodowy, ale winnego nie znaleziono, dlatego najłatwiej było mi winić Ciebie. W tamtym momencie nie chciałam patrzeć na twoje wąskie uliczki tętniące życiem, na krystaliczne morze, czy usiane gwiazdami szafirowe niebo. Nienawidziłam Cię.
Z domu wychodziłam tylko wtedy kiedy musiałam, z przyjaciółmi urwałam kontakt.Ciągle zadawałam Ci pytanie "Dlaczego?" ale wciąż milczałaś. Ja tak nie umiałam. Przynajmniej nie przy tacie. Umiał odwrócić moją uwagę od Ciebie i tego co się stało.
Tata robił co tylko mógł abym była szczęśliwa, nigdy nie pozwolił, aby mi czegokolwiek brakowało, zawsze znalazł dla mnie czas, starał zastąpić mi mamę, tak abym nigdy nie poczuła że jej nie ma. Od tamtego czasu zyskałam w nim nie tylko najlepszego rodzica, ale także przyjaciela. Starałam mu się odwdzięczyć za wszystko, dlatego nie chciałam sprawiać kłopotów: nie piłam, nie paliłam, nie brałam narkotyków, nie puszczałam się na prawo i lewo. Dla niego chciałam być dobrą dziewczynką, która się dobrze uczy i nie robi żadnych głupstw. Myślę że całkiem dobrze mi szło.
Poprzedniego wieczora przyszedł do minie mów staruszek z wynikami mojej nauki w ręce. Skończyłam szkołę i to całkiem nieźle. Oczywiście pogratulował mi i podziękował, "za to że jestem, bo jestem jego całym światem, i beze mnie czułby się niepełny i nieszczęśliwy", po czym wręczył mi prezent. Było to małe burgundowe pudełeczko z pięknym naszyjnikiem wewnątrz. Po moim policzku spłynęła pojedyncza łza, którą otarł.
- Podoba Ci się?
- Jest.. cudowny. - wtuliłam się w jego ramiona
- Mogę? - Skinęłam głową i odgarnęłam włosy, a tata zapiął mi biżuterię na szyi. - Jesteś tak samo piękna jak twoja mama - wyszeptał i odwrócił wzrok abym nie zauważyła łez zbierających się w kąciku oka. Starał się być silny dla mnie, ale wciąż za nią tęsknił. Minęło półtora roku od jej śmierci, a w jego oczach nadal można było dostrzec miłość do niej i niewyobrażalną tęsknotę.
- A teraz, po tej przyjemniejszej części, chciałbym Cię zapytać, co dalej, jakie masz plany, cele, jak widzisz swoją przyszłość, co chciałabyś robić? - pyta mnie, a ja o dziwo znam odpowiedź.
- Chcę podróżować, chcę zwiedzać i poznawać inne kraje ich kulturę, obyczaje. Chcę zobaczyć jak najwięcej, chcę zdobywać góry i wylegiwać się na brzegu mórz. - mówiąc to tępo patrzyłam się w pościel na łóżku, nie byłam przekonana czy taka odpowiedź ucieszy mojego staruszka.
- A czy w tych podróżach znajdzie się miejsce dla mnie? - to zapytanie to odpowiedź na moje wszystkie obawy. Mój najlepszy przyjaciel był zawsze ze mną, nieważne co by się działo. Nie mogąc wydobyć z siebie dźwięku znów tylko kiwnęłam głową i mocno go przytuliłam.
- A teraz idź spać, już późno. - Obdarował mnie całusem w czoło i wyszedł.
Obudziłam się dziwnie.. lekka? Nie wiem jak to określić. Nie czułam już tej nienawiści do Ciebie, lecz szczęście? Może inaczej.. Chyba Ci przebaczyłam. Znów chciałam być twoją przyjaciółką. Gdy schodziłam na śniadanie, mój tata już zbierał się do wyjścia, ale z przyjemnością nalał mi kawy.
- Chciałbym wrócić do naszej wczorajszej rozmowy. Co powiesz na wyjazd w naszą, twoją podróż już za tydzień? - Byłam tak zszokowana że zdołałam wyszeptać tylko
- W naszą podróż
- Czyli się zgadzasz? W związku z tym, że nie chcę gonić z dnia na dzień na samoloty i załatwiać tym podobne sprawy, chciałbym cię prosić , abyś sporządziła listę spis.. cokolwiek, miast/państw które chciałabyś zaznaczyć na swojej turystycznej mapie, tak abym mógł wszytko zaplanować - chodzi mi tu o ułożenie mniej więcej takiego planu podróży aby był po prostu ogarnięty - W każdym miejscu możemy zostać tak długo jak będziesz chciała. Na razie masz wakacje, ale później jak mniemam dobrze byłoby abyś wróciła do szkoły, dlatego pomyślałem, że mogłabyś mieć do dyspozycji własną nauczycielkę, która podróżowałaby z nami i pracowała w taki sposób, aby nie przeszkadzać Ci w zwiedzaniu i cieszeniu się podróżą - Gadał jak najęty, a ja coraz bardziej nie dowierzałam moim uszom. Przez chwilę nawet przemknęło mi przez myśl, że on ma z tego większą radochę niż ja sama. Moje usta wciąż odmawiały posłuszeństwa, ale zdołałam wykrzesać z siebie trzy proste słowa
-Dziękuję, Kocham Cię.
_____________________
Oddaję w wasze ręce premierowy rozdział (prologu nie wliczam) w wasze ręce i liczę na szczere opinie.
Do następnego,
Luv, Zośka ♥
Ciekawa narracja :) bardzo mi się podoba :) Tak więc zostaję na dłużej i czekam jak ta akcja się rozwinie, bo zapowiada się świetnie :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :)
P.S. Nowy: http://podroz-do-raju.blogspot.com/2015/03/czesc-viii-kwiecien.html