Walizki spakowane, baterie naładowane, makijaż poprawiony. Mimo że nie chcę, wychodzę się z tobą pożegnać Barcelono. Dzisiaj nie zachwycasz. Niebo zachmurzone, słońce nie daje tyle ciepła jak kiedyś, ludzie chowają się z ulic w obawie przed ulewą. Wyglądasz jakbyś miała po mnie płakać. Chcesz tego, Barcelono? Bo ja nie. Nie chcę żeby ktokolwiek kiedykolwiek po mnie płakał, smucił się, będę miała po tym wyrzuty sumienia.
Ostatni spacer twoimi krętymi, wąskimi uliczkami powoduje u mnie lawinę wspomnień. Stare, rozwalające się kamieniczki przyprawiają o przyspieszony oddech na myśl o naszej przeszłości. Przemierzałam długość La Rambla i nie spiesząc się wspominałam. To właśnie tutaj, pod kolumną Kolumba pierwszy raz zapaliłam. Na Placa de Catalunya pierwszy raz widziałaś mój pocałunek, sama się do niego przyczyniłaś.Tuż obok La Font magica obserwowałaś nasze nocne zabawy, pełne alkoholu i głośnego śmiechu. Niekiedy byłaś naszym wybawcą, niekiedy pozwalałaś nam na zbyt dużo. Ale to ty po części nas wychowałaś. Nas? Nas. Moich przyjaciół i mnie. Przekaż im proszę, że jeszcze kiedyś się zobaczymy.
Twoje uliczki, twoje słońce, twoje powietrze, to małe pożegnanie sprawiło że jedna mała łza spłynęła po moim policzku. Co ty ze mną robisz? Nie wiem. Przestań, wyjeżdżam.
Twoje niebo jak na złość i jedność ze mną zachmurzyło się jeszcze bardziej, a na ziemię spadły pierwsze krople deszczu. Ludzie uciekali jak najszybciej mogli, nie chcą zniszczyć swoich butów czy fryzury. A ja? Wręcz przeciwnie. Rozkoszowałam się tym, chciałam dokończyć swój spacer, swoje pożegnanie.
Twoje niebo jak na złość i jedność ze mną zachmurzyło się jeszcze bardziej, a na ziemię spadły pierwsze krople deszczu. Ludzie uciekali jak najszybciej mogli, nie chcą zniszczyć swoich butów czy fryzury. A ja? Wręcz przeciwnie. Rozkoszowałam się tym, chciałam dokończyć swój spacer, swoje pożegnanie.
Cała przemoknięta, ale zadowolona, wróciłam do domu, już po raz ostatni tego lata. W bardzo krótkim czasie stałam już na lotnisku przy bramce prowadzącej na pokład samolotu.
Wystartowaliśmy. Tata siedział obok mnie i przyglądał mi się uważnie. Z pewnym niepokojem, ale i dumą. Byłam szczęśliwa w tamtym momencie. Miałam przy sobie swojego przyjaciela, mojego najwspanialszego tatę i zaczynałam wszytko od nowa.
Ostatni raz spojrzałam na Ciebie, Barcelono. Będę tęsknić. Ale to teraz nie ma znaczenia.
Nie powiem żegnaj, bo to odbiera nadzieję na kolejne spotkanie. Powiem "Do zobaczenia", bo może kiedyś tu wrócę.
Wystartowaliśmy. Tata siedział obok mnie i przyglądał mi się uważnie. Z pewnym niepokojem, ale i dumą. Byłam szczęśliwa w tamtym momencie. Miałam przy sobie swojego przyjaciela, mojego najwspanialszego tatę i zaczynałam wszytko od nowa.
Ostatni raz spojrzałam na Ciebie, Barcelono. Będę tęsknić. Ale to teraz nie ma znaczenia.
Nie powiem żegnaj, bo to odbiera nadzieję na kolejne spotkanie. Powiem "Do zobaczenia", bo może kiedyś tu wrócę.
Następny przystanek: Nowy Jork.